Wielka kolekcja w małym Głuchowie

Gospodarstwo rolne, które prowadzą Sławomir Szot i Karolina Kurzyńska, gdy patrzy się na nie z zewnątrz, nie wygląda inaczej niż wszystkie sąsiednie. Kto jednak wejdzie do jednego z pomieszczeń, może pomyśleć, że przez pomyłkę trafił do pawilonu niedalekiego Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. Na niewielkiej przestrzeni, obok całkiem współczesnych urządzeń i służących w gospodarstwie pojazdów, znajdują się liczne ciągniki wyprodukowane w poprzednich dekadach, także przed wojną oraz auta pamiętające początki motoryzacji.

Na trzydzieste urodziny otrzymałam od partnera starą syrenkę. Taki był początek naszej kolekcji, zaczęliśmy zbierać kolejne pojazdy – mówi pani Karolina Kurzyńska, pokazując czerwony pojazd. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych jeździło ich po polskich drogach całkiem sporo. Zanim Polska zakupiła od Włochów licencję na produkcję fiata 126p, właśnie syreny najczęściej widywało się na ulicach. Także produkowanych na radzieckiej licencji warszaw, a i takie auto znajduje się w kolekcji.

W skład stale rozrastającej się kolekcji wchodzi aktualnie siedem zabytkowych samochodów, dziesięć dużych traktorów, trzy małe. Niezależnie od tych nowych, które są w gospodarstwie w codziennym użyciu. – Tylko jeden z tych, które tu widać, nie jest na chodzie, bo ciężko mi zdobyć pompę oleju silnika, tego się już nie produkuje – mówi pan Sławomir. Jeden z egzemplarzy został wyprodukowany w 1935 roku. Jeszcze starszy jest traktor stojący obok, za cztery lata ukończy sto lat. Kilka pamięta czasy powojenne, ale po odrestaurowaniu wszystkie wyglądają, jakby całkiem niedawno wyjechały z fabryki.

Największe jednak wrażenie robią najstarsze, wydawałoby się niepozorne zabytki, znacznie mniejsze niż traktory. To auta osobowe zmontowane niedługo potem, jak wynaleziono pojazdy z własnym napędem. Takie, jak legendarny Ford T, pierwszy na świecie seryjnie produkowany samochód. Spowodował on prawdziwą rewolucję w Stanach Zjednoczonych, wywołał konieczność budowy sieci dróg, obudził w Amerykanach miłość do motoryzacji, każdą średnio zamożną rodzinę stać było na własnego forda. Wyprodukowano takich kilkanaście milionów egzemplarzy. Jeden z tych najstarszych trafił do podpoznańskiego Głuchowa. Oczywiście jest czarny, bo Henry Ford, twórca pierwszej w świecie taśmy montażowej zapewnił, że nabywcy mogą sobie wybrać dowolny kolor auta, jeżeli tylko jest on czarny. Auto zadziwia prostotą konstrukcji, drewnianymi kołami. Równie starych, pamiętających początek XX wieku aut jest tu kilka.

W kolekcji najwięcej jest jednak ciągników, a co ciekawe, wszystkie są tej samej marki: John Deere. Wszystkie w kolorze zielonym. Założyciel tej amerykańskiej firmy żył w XIX wieku. Potem przejęli ją potomkowie przemysłowca, nie zmienili nazwy, jest to ciągle jeden z największych producentów rozmaitych maszyn na świecie. Trudno oszacować wartość zgromadzonych tu pojazdów, można to sobie tylko wyobrazić. Pan Sławomir przyznaje, że taki sprzęt nie jest tani, właśnie koszty stanowią barierę w rozwoju prywatnej kolekcji. – Teraz już nie nastawiamy się na liczbę pojazdów. Po prostu szukamy tego, czego jeszcze nie mamy, staliśmy się wybredni – śmieje się pani Karolina.

Na co dzień, do pracy w gospodarstwie, pan Sławomir używa pięć ciągników John Deere, pozostaje wierny tej marce, ale ma też dwa ursusy. W okresie żniw w użyciu jest kombajn zbożowy, oczywiście marki John Deere. Użytkuje go już 18 lat, prawdopodobnie posłuży jeszcze drugie tyle. Cały ten sprzęt pozwala obrobić 160 hektarów gruntów, zlokalizowanych w gminie Komorniki i częściowo w sąsiedniej. Pani Karolina dodaje, że własne traktorki mają też ich synowie, bliźniacy Fabian i Oliwier. Mają niezwykłe szczęście – siedem miesięcy temu na świat przyszły Laura i Nela, też bliźniaczki. Podwójny wózek dziecięcy znów jest w użyciu.

Uprawiając tak duży areał, jak się wydaje, można dobrze prosperować. Pan Sławomir podkreśla jednak, że nie wszystko jest tak różowe, jakim wydaje się na zewnątrz. – Zajmując się tym wszystkim, nieczęsto bywam w domu. Muszę mierzyć się z niezależnymi ode mnie problemami, takimi jak rzadko ostatnio występujące okienka pogodowe pozwalające wyjechać na pole. Po ostatnich deszczach muszę czekać, aż zboże wyschnie, zanim zacznę je zbierać – tłumaczy. Niektóre zabiegi musi wykonywać w nocy. Rolnik jest mimo wszystko panem samego siebie, nie musi się liczyć z pracodawcą, obawiać się utraty etatu. – Prawda jest jednak taka, że nasza działalność coraz mniej „skleja się” z ekonomią – twierdzi.

Wylicza, że za pszenicę konsumpcyjną oferuje się dziś rolnikowi 850 zł za tonę. Płaca minimalna wynosi ok. 5 tysięcy zł, średnia to ok. 7 tysięcy. Ćwierć wieku temu rolnicy za pszenicę otrzymywali prawie 550 zł, gdy płaca minimalna ledwo przekraczała 600 zł. – Wszystko się ostatnio rozjechało. Przez te ponad 20 lat nasza wydajność oczywiście wzrosła, ale na przykład w tym roku mieliśmy cały splot niekorzystnych zjawisk – wiosenne przymrozki, suszę, bo cała właściwie wiosna była bezdeszczowa. A kiedy przyszły żniwa, zaczęło padać. To jest korzystne dla roślin okopowych, ale żniwa poważnie komplikuje. Już dawno powinny być skończone, a ciągle są w trakcie, bo możemy kosić tylko dwa dni w tygodniu – mówi rolnik.

Mając bliźniaków i bliźniaczki, nie trzeba martwić się o przyszłość gospodarstwa. – Czy jednak, obserwując pogłębiające się dysproporcje w zarobkach, chciałbym, by moje dzieci zajmowały się tym samym? Nie wiem. Zainteresowania, pasja – to jest wartościowe. Ale żyć z tego? Nasze gospodarstwo to tylko 14 hektarów ziemi własnej. To za mało, żeby wyżyć, a za dużo, żeby umrzeć. Jeśli dalej polskie rolnictwo pójdzie w tym kierunku, ciężko będzie utrzymać zasadę „rozchodzie, żyj z dochodem w zgodzie” – przekonuje rolnik.

Głuchowo było niegdyś miejscowością klasycznie rolniczą, funkcjonowało tu 27 gospodarstw. Dziś takich, których właściciele parają się pracą na roli, pozostało 9. Współczesne rolnictwo coraz mniej przypomina to sprzed dekad. Obejście pana Sławka i pani Karoliny nie kojarzy się z rolnictwem, a bardziej z nowoczesnym, dobrze funkcjonującym, wyposażonym w specjalistyczny sprzęt przedsiębiorstwem. Jedynymi ich zwierzętami są psy, koty i kury znoszące jajka na własne potrzeby. Rolę żywych koni przejęły te mechaniczne, nie ma krów, trzody. Nie ma więc i wiejskich zapachów. To dobrodziejstwo dla tych, co do gminy przeprowadzili się z miast. Tyle, że w tym akurat miejscu takich brak, sąsiedzi prowadzą działalność podobną.

Józef Djaczenko

[MEC id="834"]

TELEFON ALARMOWY

  • 112 – POLICJA, STRAŻ POŻARNA, POGOTOWIE RATUNKOWE

POLICJA

  • 997 – z telefonu stacjonarnego
  • 61 841 48 90 i 61 841 48 92 – Komisariat Policji w Komornikach
  • 519 064 516 – Dzielnicowy Rejonu Komorniki (lewa strona od ul. Poznańskiej)
  • 516 902 835 – Dzielnicowy Rejonu Komorniki (prawa strona od ul. Poznańskiej, Głuchowo, Chomęcice, Rosnowo, Rosnówko, Walerianowo)
  • 519 064 515 – Dzielnicowy Rejonu Plewiska (lewa strona od ul. Grunwaldzkiej)
  • 786 936 078 – Dzielnicowy Rejonu Plewiska (prawa strona od ul. Grunwaldzkiej)
  • 786 936 065 – Dzielnicowy Rejonu Wiry, Łęczyca, Szreniawa, Jarosławiec, Kątnik

STRAŻ GMINNA W KOMORNIKACH:

  • 986
  • 61 8107 303 – Komenda Straży Gminnej
  • 661 434 360 – patrol

STRAŻ POŻARNA:

  • 998 | 112
  • 61 651 78 90 – OSP Plewiska

ZDROWIE:

  • 999 | 112 – Pogotowie Ratunkowe:
  • 61 853 53 52 24h/dobę – Centrum Informacji Medycznej Tel-Med

Przychodnie Lekarskie:

  • 798 524 154 – Przychodnia Zespołu Lekarza Rodzinnego w Komornikach, ul. Stawna 7/11
  • 61 600 64 33, 61 600 64 34 – Centrum Medyczne Komorniki sp. z o.o. w Komornikach, ul. Stawna 7 (II piętro)
  • 61 651 76 41 – NZOZ KORAMED, Plewiska, ul. Grunwaldzka 571
  • 61 651 79 70 – NZOZ Twoja Przychodnia, Plewiska, ul. Grunwaldzka 508
  • 732 515 515 – Przychodnia Lekarza Rodzinnego Vita-Med, ul. Komornicka 192, Wiry, I Piętro (budynek SPOŁEM)
  • 61 839 10 30; 512 075 575 – NZOZ OMEDICA, Poznań, ul. Stęszewska 41

POGOTOWIE ENERGETYCZNE:

  • 991

POGOTOWIE GAZOWE:

  • 992

AUTOBUSY GMINNE:

  • 61 810 81 71

WODOCIĄGI GMINNE:

  • 607 678 199

KANALIZACJA GMINNA:

  • 604 411 611

ZWIĄZEK MIĘDZYGMINNY „CENTRUM ZAGOSPODAROWANIA ODPADÓW – SELEKT”:

  • 731 400 065
  • 731 400 095
  • 731 500 034